tchórzliwe mam powieki, uciekają.
grudzień o zapachu i smaku mięty. obcy dla mnie ten tegoroczny grudzień.
zupełnie nie taki, na jaki chce się czekać.
a ja w pośpiechu, śpiąc najczęściej w tramwaju
powoli wymawiam swoje kwestie.
jeden
dwa
cztery
maszerują łobuzery
raz
dwa
pięć
wtorek, 25 grudnia 2012
sobota, 29 września 2012
wtorek, 28 sierpnia 2012
choruję na moje paranoje i na tę piosenkę,
God knows what is hiding in those weak and drunken hearts
I guess you kissed the girls and made them crythose Hardfaced Queens of misadventure God knows what is hiding in those weak and sunken eyesa Fiery throng of muted angels Giving love but getting nothing back
i choruję na moje niezdrowe ambicje i wymagania
jestem chory na wszystko, kochana, chorobę mam na powiekach
dzisiaj w mej głowie zabili mi Kennediego, jest 23 listopad
mieszkam w całkiem innym miejscu Polski i cierpię na syndrom sztokholmski
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
Łyk herbaty. Krótkie przelotne wyjrzenie przez okno. Burza. Łzawie mi.
I nie mam gdzie się podziać z moją melancholią.
A sterta książek odłożonych 'na potem' obrosła w duszącą kołderkę z kurzu. Wszystko mi się w duszy zakurzyło.
Potrzebuję pisania, chociaż nie uspakaja mnie to w żadem sposób. Potęguje i wskazuje palcem wszystkie moje nostalgie. A jedna goni drugą.
Nie potrafię siebie samej odnaleźć. Gdzie ja, a gdzie ktoś inny we mnie? Kiedy ja, a kiedy ten inny ktoś?
Na dworze duszno, parno, a mnie bolą zmarznięte dłonie.
Marzną ma r z ną ma rz ną mar zną, zawsze mnie to słowo bawiło.
czwartek, 19 lipca 2012
sobota, 14 lipca 2012
piątek, 6 lipca 2012
sobota, 30 czerwca 2012
poniedziałek, 25 czerwca 2012
wtorek, 19 czerwca 2012
środa, 6 czerwca 2012
niedziela, 3 czerwca 2012
sobota, 26 maja 2012
piątek, 27 kwietnia 2012
wtorek, 10 kwietnia 2012
czwartek, 5 kwietnia 2012
Jeśli pytasz o najcudowniejsze momenty mojego istnienia, to mogę wspomnieć o zapachu świeżego druku i zakurzonych kartek z duszą, o deszczu spływającym po policzkach i słońcu na powiekach, o największej miłości i nienawiści w jednym, o siadaniu na parapecie z herbatą miętową, o Krakowie w całej mnie, o kolorze kcyńskiej trawy i smaku drożdżowego ciasta, o wiosennym wietrze we włosach, o malinowych popołudniach, o ostrym świetle reflektorów, o drewnianej scenie pod stopami, o smaku mocnej kawy i każdym pożegnaniu, o pierwszym ciepłym dniu każdej wiosny, o ścianach w kolorze zielonego groszku, o spacerach po Fredry, o pogawędkach z Praskimi kamienicami, o trzymaniu się za ręce w kawiarni z białymi krzesłami.
patrzę za okno, pusto, wszyscy siedzą po cichutku w swoich małych domkach i boją się przyszłego deszczu
patrzę za okno, pusto, wszyscy siedzą po cichutku w swoich małych domkach i boją się przyszłego deszczu
środa, 4 kwietnia 2012
niedziela, 1 kwietnia 2012
czwartek, 29 marca 2012
środa, 28 marca 2012
Krótkie, grzecznościowe pogawędki bez jakiegokolwiek ładu i składu z przypadkowo spotkanymi na ulicy duchami przeszłości. Mam kilka takich duchów.
Tęsknię przeokropnie do zapachu pszenicy i koloru kukurydzy i miodowej kanapy i piaskowej dróżki i zielonej bramy z wieżami z czerwonej cegły. Nie ma już tego miejsca. Nie ma takiej mnie, dla której to miejsce byłoby tym samym. Nie umiem już przeżywać tak jak dawniej.
excusez-moi, chyba uciekł mi właśnie pociąg do domu
Tęsknię przeokropnie do zapachu pszenicy i koloru kukurydzy i miodowej kanapy i piaskowej dróżki i zielonej bramy z wieżami z czerwonej cegły. Nie ma już tego miejsca. Nie ma takiej mnie, dla której to miejsce byłoby tym samym. Nie umiem już przeżywać tak jak dawniej.
excusez-moi, chyba uciekł mi właśnie pociąg do domu
czwartek, 22 marca 2012
niedziela, 11 marca 2012
czwartek, 8 marca 2012
środa, 29 lutego 2012
czwartek, 23 lutego 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)