poniedziałek, 20 sierpnia 2012
Łyk herbaty. Krótkie przelotne wyjrzenie przez okno. Burza. Łzawie mi.
I nie mam gdzie się podziać z moją melancholią.
A sterta książek odłożonych 'na potem' obrosła w duszącą kołderkę z kurzu. Wszystko mi się w duszy zakurzyło.
Potrzebuję pisania, chociaż nie uspakaja mnie to w żadem sposób. Potęguje i wskazuje palcem wszystkie moje nostalgie. A jedna goni drugą.
Nie potrafię siebie samej odnaleźć. Gdzie ja, a gdzie ktoś inny we mnie? Kiedy ja, a kiedy ten inny ktoś?
Na dworze duszno, parno, a mnie bolą zmarznięte dłonie.
Marzną ma r z ną ma rz ną mar zną, zawsze mnie to słowo bawiło.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.