tchórzliwe mam powieki, uciekają.
grudzień o zapachu i smaku mięty. obcy dla mnie ten tegoroczny grudzień.
zupełnie nie taki, na jaki chce się czekać.
a ja w pośpiechu, śpiąc najczęściej w tramwaju
powoli wymawiam swoje kwestie.
jeden
dwa
cztery
maszerują łobuzery
raz
dwa
pięć