Krótkie, grzecznościowe pogawędki bez jakiegokolwiek ładu i składu z przypadkowo spotkanymi na ulicy duchami przeszłości. Mam kilka takich duchów.
Tęsknię przeokropnie do zapachu pszenicy i koloru kukurydzy i miodowej kanapy i piaskowej dróżki i zielonej bramy z wieżami z czerwonej cegły. Nie ma już tego miejsca. Nie ma takiej mnie, dla której to miejsce byłoby tym samym. Nie umiem już przeżywać tak jak dawniej.
excusez-moi, chyba uciekł mi właśnie pociąg do domu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.