20 miesięcy. 608 dni, 14 592 godziny.
a smuci mnie tylko jedno; jak ja spakuję tylu ludzi, tyle wzruszeń, rozstań, pamięci, tęsknoty, smaku, miłości, spotkań, kłótni, nocy, spacerów, książek, historii, zdjęć, uśmiechów i pomieszczeń do małej, szarej walizki?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.